Tczew pływaniem stoi
Maj 31, 2010 at 4:16 pm marcinmykowski 3 uwag
Zawody się odbyły.
Tyle dobrego. Tzn “aż tyle”, zaważywszy że masterskiej imprezy na pływalni w Tczewie nie widzieliśmy od 2006 r.
Parę miłych akcentów należy odnotować. Największą wartością – jak zawsze – byli zawodnicy. Przy czym nie tylko z uwagi na wyniki, bo te akurat zależą od wielu czynników, w tym od jakości zjedzonego śniadania oraz starannego rozplanowania gospodarki fizjologicznej organizmu przed startem. Przecież wszyscy wiemy od IV klasy podstawówki, na czym polega przemiana materii i jaki jest jej związek z emocjami… Tu głęboki ukłon w stronę organizatorów zawodów, czyli WOPR TCZEW, za wzorową logistykę z powodu braku zatorów przy toaletach. Słowa uznania od ówczesnej grupy potrzebujących. Mamy nadzieję, że know-how w tym zakresie ma negocjowalną cenę, bo chętnie skorzystamy z doświaczeń w przyszłości. Atmosfera. To jest rzecz, która zawsze po zawodach pływackich zostaje w pamięci. Nie sepleniący spiker, nagłośnienie jak w kaplicy, czy nawet trofea, bo się potem kurzą na półce.
Atmosfera między wszystkimi, którzy zasiadają na trybunach i prowadzą zawody. Między publicznością i sędziami. Między zawodnikami i… zawodniczkami. I facetem puszczającym muzykę. Jeśli impreza była w stanie przyciągnąć na trybuny choćby 20-30 osób nie związanych z tym sportem, to już jest sukces. I w tym kontekście naczelnik zawodów Kamila Ormianin wykonała dobrą robotę.
Tu chciałbym samowolnie przyznać wyróżnienie organizacyjne z punktu widzenia zawodnika, który kilka razy podchodził do startu. Jak wiadomo, przed wyjściem na platformę startową zawodnik ma obowiązek zgłosić się do sędziego rozprowadzającego i pobrać kartę startową. Fukcję tego sędziego na zawodach pełniła Alicja Grabowska. Dwoiła się i troiła. Mimo młodego wieku i debiutu w tej roli, dała radę. Do ideału brakuje jej tylko siły głosu pewnej znanej trenerki.
W zawodach wzięli udział pływacy z Mołdawii. W natłoku emocji nie spytaliśmy, ile czasu zajęła podróż do Tczewa. Nie był to jednak przejaw niegościności, lecz skutek pogłębionych studiów nad urodą Moładawianek. Przyjechali poznaniacy, warszawiacy, zawodnicy z Gdańska, Gdyni i Sopotu, Bydgoszczy, Polkowic, Kutna, Elbląga, Torunia, Płońska i Kraśnika. Już choćby ten fakt sprawia, że Tczew jest światową metropolią. Jeśli to nie jest wystarczający argument, niech zamilknie wszelki głos wobec faktu, że nawet Bulwaru nam Wisła nie zalała! Jeszcze…
Na koniec parę słów do Mikołaja Kaczyńskiego (0:55,83 na 100 m. dowolnym): już Cię miałem na widelcu, tylko Bozia dała Ci dłuższy zasięg ramion i wygrałeś ze mną o 0,09 sek. (0:55,92)
Dziękuję za świetny wyścig, gratuluję wygranej i do zobaczenia przy wspólnej próbie bicia rekordu Polski w sztafecie 4 x 50 dowolnym.
Niebawem wywiad z Januszem Wasiukiem – zawodnikiem Masters Kraśnik, uczestnikiem zawodów – facetem, który sam jeden starcza za tłumy na trybunach
Marcin Mykowski
Entry filed under: Relacje z zawodów. Tags: .
3 komentarzy Add your own
Dodaj komentarz
Trackback this post | Subscribe to the comments via RSS Feed
1.
Krzysztof Korczak | Czerwiec 1, 2010 o 8:39 pm
Gratuluję.
Już wkrótce będzie kilka zdjęć z tych zawodów w naszej galerii. Liczymy na Daniela, że nie będziemy czekać na płytkę z materiałem długo.
A juz teraz galeria wzbogacona w filmy z Lublina 2009 roku.
2.
Marcin | Czerwiec 1, 2010 o 9:44 pm
Nie ma to jak artysta i szpec od fotografii w zestawie!
3.
Kaczy | Czerwiec 2, 2010 o 9:06 am
Ja również dziękuję
niema to jak prawdziwa sportowa rywalizacja dzięki której czas jest satysfakcjonujący
a smak zwycięstwa po bardzo wyczerpującym wyścigu jeszcze lepszy:)
:P
P.S. Rekord będzie nasz